Karl Foerster (1874-1970), niemiecki ogrodnik,
stwierdził ongiś, że w ogrodzie musi znaleźć się miejsce na floksy, roślinę o
wyrazistych i jaskrawych barwach kwiatów o zniewalającym zapachu. Izabela
Kiljańska, autorka książki o kwiatach z początku lat 70. XX wieku, zwróciła
uwagę, że w każdym wiejskim jak i podmiejskim ogrodzie można spotkać płomyki
(druga nazwa floksów). W następnych latach floksy straciły na popularności.
Jednak na krótko i dziś goszczą w niemalże każdym ogrodzie. Odkąd pamiętam w
moim rodzinnym ogrodzie były płomyki. Doglądała je babcia, a obecnie moja mama.